Reklama

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puchar polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puchar polski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 maja 2011

Na gorąco z Bydgoszczy. Puchar Polski jest nasz!

To były niezapomniane chwile. Po raz ostatni dokonaliśmy tego w 2008 roku. Po trzech latach piłkarze Legii ponownie zatriumfowali w Pucharze Polski. W decydującym meczu podopieczni Macieja Skorży okazali się lepsi od Lecha Poznań, pokonując Kolejorza po rzutach karnych.

Spotkanie nie rozpoczęło się jednak najlepiej dla Legionistów. Poznaniacy prowadzili od 29. minuty po strzale z dystansu Injaca. Przez długi czas Legia nie potrafiła na poważnie zagrozić bramce Kotorowskiego. Tak było do 67. minut. Wówczas na strzał zdecydował się Manu. Piłka odbiła od obrońcy i wpadła do bramki zaskoczonego golkipera Lecha. Dla Portugalczyka było to pierwsze trefienie w barwach stołecznego klubu. Pozostałe regulaminowe minuty, jak i dogrywka nie przyniosły rozstrzygnięcia i o tym kto wywalczy prestiżowe trofeum miały zadecydować rzuty karne. Te Legioniści wykonywali bezbłędnie, a Lechitów zawiódł ich kapitan, Bartosz Bosacki.

Kiedy do piłki podchodził Jakub Wawrzyniak i było niemal pewne, że sięgniemy po Puchar Polski nasi kibice już czekali aby wbiec na murawę stadionu. Po skutecznie egzekwowanej jedenastce wybuchł szał radości. Kilka tysięcy fanów Legii wspólnie z piłkarzami rozpoczęli fetę. Kiedy na to patrzałem moje serce się radowało. Szalejący kibice rozbierający piłkarzy Legii do slipów, roześmiany jak nigdy Maciej Skorża, który z radości oddał nawet swoją marynarkę jednemu z kibiców, zawodnicy wręczający puchar Piotrowi Staruchowiczowi, Radovic rozwalający stół z radości – na taką Legię czekałem, z takiej Legii jestem dumny, taką Legię pamiętam z 2006 roku, kiedy to wspólnie z innymi kibicami świętowałem na warszawskiej Starówce zdobycie tytułu Mistrza Polski.


Atmosferę święta popsuli kibice Kolejorza, którzy sfrustrowani porażką swoich ulubieńców starli się z ochroną i zdemolowali stadion bydgoskiego Zawiszy. Kibice II ligowca nie powinni się jednak obrazić, bo oni mają w zwyczaju sami niszczyć swój obiekt.

środa, 16 marca 2011

Ruch odczarowany. Legia w półfinale Pucharu Polski!


Po remisie 1 – 1 w Chorzowie Legioniści przed rewanżem byli zdecydowanym faworytem. Na Łazienkowskiej podopieczni Macieja Skorży, po dwóch trafieniach Ivicy Vrdoljaka wygrali 2 – 0, czym zapewnili sobie miejsce w najlepszej czwórce Pucharu Polski.

Kapitan przypieczętował awans

Pierwsza połowa spotkania nie była porywającym widowiskiem. W ostatniej minucie tej części gry Legia zdobyła klasycznego gola do szatni. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej do piłki wyskoczył Ivica Vrdoljak i strzałem głową otworzył wynik rywalizacji. Druga połowa to już koncert Legionistów, którzy w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia. 15 tysięcy kibiców, którzy przybyli na Ł3 ujrzało jednak tylko jedną bramkę. W 58 minucie zespołową akcję wykończył Vrdoljak, zaliczając drugie trafienie w meczu. Dla kapitana Wojskowych gole zdobyte w starciu z Ruchem były szóstym i siódmym trafieniem w sezonie.

Czekaliśmy 16 lat...
Zwycięstwem nad Ruchem, Legioniści przełamali kompleks chorzowian, z którymi po raz ostatni w pucharowej batalii zwyciężyli w 1995 roku, czyli 16 lat temu. Obie drużyny rywalizowały ze sobą w dwóch ostatnich edycjach Pucharu Polski. Przed rokiem spotkały się w ćwierćfinale tych rozgrywek. W pierwszym meczu Legia przegrała 0 – 1. W drugim, po regulaminowych 90 minutach warszawiacy prowadzili 1 – 0 i o awansie do półfinału zadecydowała dogrywka. W 108 minucie do siatki Jana Muchy trafił Łukasz Janoszka i stało się jasne, że Legia przegra batalię o półfinał PP. Piłkarze Legii odpowiedzieli jeszcze golem Jarzębowskiego, ale ostatecznie to Ruch, dzięki bramce strzelonej na wyjeździe cieszył się ze zwycięstwa w dwumeczu. W 2009 roku oba zespoły zmierzyły się ze sobą w półfinale. Chorzowianie po dwóch wygranych 1 – 0 awansowali do finału, w którym przegrali z Lechem Poznań.
Łącznie oba zespoły w pucharowych potyczkach rozegrały między sobą 19 meczów. Ruch wygrywał siedmiokrotnie, Legia osiem razy, a cztery spotkania kończyły się remisem. Legia to najbardziej utytułowana drużyna rozgrywek Pucharu Polski. W sumie Legioniści trzynastokrotnie triumfowali w rozgrywkach (ostatnio w 2008 roku). Ruch natomiast ma na swoim koncie trzy zwycięstwa w PP (ostatnie w 1996 roku).

Młody gniewny
We wtorek kapitalne zawody rozegrał Rafał Wolski. Niespełna 19 – letni wychowanek Akademii Piłkarskiej stołecznego klubu dostaje coraz więcej szans od Macieja Skorży i przebojem wdziera się do pierwszego składu Legii. W starciu z Ruchem młody pomocnik Legionistów wyszedł na boisko w wyjściowym zestawieniu. Grał do 73 minuty, kiedy to został zmieniony przez Manu. Wolski już w 9 minucie spotkania dał próbkę swoich umiejętności, ogrywając w polu karnym dwóch obrońców Ruchu i strzelając minimalnie niecelnie. Zawodnik, który w maju będzie zdawał maturę, w drugiej połowie był jednym z najaktywniejszych Legionistów, grając na tle przestraszonych piłkarzy Ruchu jak stary wyjadacz. Wolski raz za razem przeprowadzał udane akcje środkiem pola, stwarzając zagrożenie pod bramką Ruchu. W 64 minucie miał doskonałą okazję na zdobycie gola, jednak w dogodnej sytuacji przeniósł piłkę ponad poprzeczką Peskovica.

Półfinał bez Wawrzyniaka
Jeszcze nie wiadomo z kim Legia zmierzy się w półfinale Pucharu Polski. Pewne jest, że w pierwszym meczu 1 / 2 finału nie wystąpi Jakub Wawrzyniak. Lewy obrońca Legii w 16 minucie został ukarany żółtą kartą. Była to już druga indywidualna kara Wawrzyniaka w Pucharze i w konsekwencji nie będzie mógł zagrać w pierwszym spotkaniu fazy półfinałowej. Przed meczem rewanżowym z chorzowskim klubem aż sześciu graczy Legii było zagrożonych absencją w kolejnym meczu. Na szczęście Borysiuk, Komorowski, Kucharczyk, Radovic i Gol we wtorkowym meczu nie ujrzeli kartoników. Absencja Wawrzyniaka to jednak nie największe zmartwienie Skorży. W niedzielnym meczu z GKS Bełchatów trener Legii prawdopodobnie nie będzie mógł skorzystać z Michala Hubnika. Czeski napastnik nabawił się kontuzji w ostatnim meczu ligowym i jego występ w najbliższym spotkaniu stoi pod dużym znakiem zapytania.